Przejdź do głównej treści
Games

Myślałem, że znienawidzę Baldur’s Gate 3, a teraz to mój GOTY – ale prawdopodobnie nigdy więcej w niego nie zagram

Każda komórka mojego mózgu – wszystkie dwie – mówiła mi, że nie polubię Baldur’s Gate 3. Nigdy nie grałem w D&D, grę Baldur’s Gate, czy hardkorowe CRPG. Nie jestem osobą kreatywną ani kreatywnie zmotywowaną i nigdy nie byłem osobą, która na poważnie odgrywałaby role w grach RPG. Lubię turowe walki, ale w głębi serca wiem, że jestem uzależniony od akcji. Jak do cholery mam się wciągnąć w grę RPG, która jest wyraźnie zbudowana wokół tych wszystkich odpychających i nieznanych mi rzeczy?

Po około 30 godzinach byłem przekonany, że nigdy nie „zrozumiem” Baldur’s Gate 3. To wszystko było tak przytłaczające – zasady D&D, rozległa magia, rozgałęziające się ścieżki. Mój perfekcjonizm działał na moją niekorzyść; stałem się sfrustrowany niestabilnością gry i nieustannie martwiłem się, że robię wszystko źle lub przynajmniej nieoptymalnie – los gorszy niż śmierć. Skończyło się na tym, że przeładowywałem niektóre save’y ponad 10 razy, próbując uzyskać dokładnie taki wynik, jaki chciałem w kilku spotkaniach w Akcie 1 – nawet nie save-scumując rzutu kostką, po prostu próbując przejść mój wyimaginowany system oceniania.

„Mógłbym znienawidzić Baldur’s Gate 3”, powiedziałem do naszego Ali Jonesa, który już przyznał grze pełne gwiazdki w naszej recenzji Baldur’s Gate 3. Ale nie odpuszczałem. Rozumowałem, że dobrze się bawiłem w Akcie 1 i naprawdę chciałem zobaczyć, o co tyle szumu. 100 godzin później ukończyłem Baldur’s Gate 3 i uznałem ją za grę roku. My w GamesRadar+ również umieściliśmy ją na szczycie najlepszych gier roku 2023. Okazuje się, że wszyscy mieli rację. Ta gra jest tak dobra, że nawet jako najbardziej wyczerpujące doświadczenie w grach, jakie miałem od lat, a być może kiedykolwiek, udało jej się sprawić, że wszystkie te odpychające i nieznane rzeczy wydają się zabawne, przystępne i warte zachodu po raz pierwszy.

Granie w cokolwiek innego niż Baldur’s Gate 3 #

DLC do gry Baldur’s Gate 3

(Zdjęcie: Larian)

Proszę pozwolić mi spojrzeć na tę podróż z odpowiedniej perspektywy. W ciągu kilku miesięcy, które zajęła mi rozgrywka w Baldur’s Gate 3, pokonałem również Lies of P, Armored Core 6 (trzy razy), Lords of the Fallen, Risk of Rain Returns (wiele razy) i ostatnich pięciu bossów Elden Ring w NG+ (tak dla zabawy). Nie spociłem się. Grałem i pokonałem kilka innych gier, ale myślę, że ta lista naprawdę pokazuje, gdzie leży moja strefa komfortu.

Baldur’s Gate 3 to najbardziej onieśmielająca gra, w jaką kiedykolwiek grałem. Gdybym był talią w grze karcianej, ta gra RPG byłaby moją twardą kontrą. Ładowanie jej było jak wejście na siłownię. Tylko że każdy dzień to dzień nóg. A jedynym dozwolonym ćwiczeniem są przysiady dzielone. Nigdy wcześniej nie odkładałem gry w taki sposób. Aż do późnej fazy gry regularnie walczyłem, by usiąść i faktycznie w nią zagrać, irracjonalnie obawiając się góry decyzji, które wiedziałem, że będę musiał podjąć. Był to podręcznikowy paraliż decyzyjny wzmocniony faktem, że moje komfortowe gry były w tym roku zarówno obfite, jak i doskonałe.

Proszę nie zrozumieć mnie źle, często nie spałem do 2 nad ranem, wyczekując każdego dramatycznego zwrotu akcji. Ale nawet wiedząc doskonale, że będę się dobrze bawić, następnego dnia nadal wymagałoby to świadomego wysiłku, aby ponownie zanurzyć się w grze. Ludziska, nie wchodzi się tak po prostu do gry, bo inaczej można w ogóle nie być w stanie chodzić. Może po prostu ponownie zagram w Armored Core 6, pomyślałem. Może zagram w Hearthstone Battlegrounds, Genshin Impact lub Destiny 2. Wiedzą Państwo, jak to jest, gdy sprząta się cały dom z precyzją zabójcy tylko po to, by uniknąć robienia tego, co wie się, że powinno się robić? To byłem ja, ale z grami.

Myślę, że to, co w końcu mnie pokonało, poza faktycznym opanowaniem podstawowych zasad D&D, to zaakceptowanie faktu, że rzeczy powinny pójść nie tak. Próba idealnego dopasowania każdej zmiennej jest jak próba przypięcia deszczu do drzewa. Skupiłem się również na rzeczach, które naprawdę lubię, zamiast zmuszać się do odgrywania ról lub karcić się za to, że nie jestem wystarczająco kreatywny w swoich rozwiązaniach. Wie pan co, dopóki „normalny atak na wszystko” nie przestanie działać, myślę, że zostanę przy tym, dzięki. I co Pan wie: to w zasadzie nigdy nie przestało działać.

Co mi się podoba w Baldur’s Gate 3 #

Postać z Baldur’s Gate 3 trzyma złoty puchar.

(Zdjęcie: Larian Studios)

Lubię budować postacie w grach RPG, więc podwoiłem swoją drużynę z wyboru i przestałem próbować zmieniać towarzyszy przez cały czas poza rzadkimi interakcjami fabularnymi. Moja podstawowa drużyna składała się z mojego paladyna Tava, skradającego się łucznika Astariona, uzdrowiciela Shadowhearta (mojego ukochanego) i wszechstronnego Gale’a. W razie potrzeby czasami wymieniałem Astariona. W końcu spotkanie Gale’a po, nie wiem, 26 godzinach (proszę nie pytać) było dużą poprawą, powiem to panu. Dla każdego, kto zmaga się z Baldur’s Gate 3, moją największą radą jest zdobycie czarodzieja i załadowanie go zaklęciami obszarowymi, kontrolującymi tłum i użytkowymi. Moja druga największa rada brzmi: proszę używać Kuli Ognia aż do śmierci.

Fakt, że łatwo jest przeoczyć duże, ważne szczegóły i spotkania, sprawia, że te, które można znaleźć, mają o wiele większy wpływ.

Lubię też eksplorację, ale odkrywanie Baldur’s Gate 3, gdy nie byłem pewien swojego zrozumienia jego systemów walki i narracji, sprawiało, że czułem się niespokojny i nieprzygotowany. Tak bardzo bałem się, że coś przegapię, że nie mogłem czerpać radości z odkrywania czegoś innego. To przyniosło kolejną przełomową świadomość: niemożliwe jest zobaczenie wszystkiego w tej grze za jednym razem i daremne jest próbowanie tego. O to właśnie chodzi.

Byłem w stanie połączyć to z moimi doświadczeniami w innej masywnej grze z otwartym światem, ale takiej, która jest bardziej w moim tempie: Elden Ring. Fakt, że łatwo jest przeoczyć duże, ważne szczegóły i spotkania, sprawia, że te, które można znaleźć, mają o wiele większy wpływ. Wiem to w głębi serca, po prostu nie mogłem tego dostrzec przez mgłę wojny, którą Baldur’s Gate 3 tworzy dla totalnego nooba takiego jak ja. Larian doprowadził to podejście do skrajności, wyraźnie zaspokajając nawet niemożliwie rzadkie przypadki skrajne, aby spłacić obietnicę swojego świata, a Baldur’s Gate 3 robi to lepiej niż prawdopodobnie jakakolwiek inna gra.

W miarę jak zacząłem rozumieć, jak działa RPG, stawałem się coraz bardziej chętny do pokonywania kolejnych zakrętów i zaglądania pod każdy kamień, mając pewność, że znajdę coś sensownego i że prawdopodobnie sobie z tym poradzę. (Grałem na normalnym poziomie trudności i pod koniec żałowałem, że nie wybrałem Taktyka, ponieważ gra stała się zbyt łatwa). Zachwycająca reaktywność świata zaczęła nabierać ostrości, w pewnym momencie doprowadzając mnie do napisania całego artykułu o tym, jak mój Paladyn rozwalił kilku bossów tak mocno, że eksplodowali.

Egzamin końcowy #

Baldur’s Gate 3

(Źródło zdjęcia: Larian)

Dopiero w akcie 2 udało mi się osiągnąć pełnię swoich możliwości, więc ostatnia połowa gry podobała mi się znacznie bardziej niż jej pierwszy akt. Moje ulubione wspomnienie z Baldur’s Gate 3, punkt, w którym myślałem, że opanowałem grę (nie miałem) i że może to być mój GOTY, pojawił się w akcie 3. Był to fragment, w którym ratujesz wszystkich ludzi z podwodnej placówki, a następnie szturmujesz fabrykę Steel Watch. Pokonałem całą sekwencję wydarzeń przy pierwszej próbie – bez przeładowywania save’ów – bez ani jednej przyjaznej śmierci. Przeskakiwałem zdolności ruchu, rzucałem miksturami szybkości, strategicznie używałem przywołańców i leczyłem wszystkich moich nowo odkrytych żołnierzy. Po raz pierwszy zwykłe atakowanie nie było odpowiedzią. Była to jak dotąd najbardziej niekonwencjonalna bitwa, a przy tym niesamowicie ekscytująca.

Nawet gdybym nie miał miliarda innych gier na głowie, nie sądzę, bym miał energię, by zrobić to wszystko jeszcze raz, ludzie.

Wisienką na torcie była walka ze Stalowym Zegarkiem Gigachada, która była absolutnym żartem – świadectwem tego, jak bardzo staliśmy się lepsi. Pierwszą maszynę zabiłem od razu Astarionem, kolejną ogłuszyłem Gale’em, a na koniec zmusiłem wielkiego chłopaka do upuszczenia broni, po czym zakorzeniłem go w obszarze działania szarańczy Shadowheart, a moja Tav ustawiła się tuż poza jej zasięgiem, aby wykonać tank-and-spank.

Po całym tym czasie spędzonym na gazowaniu tych robotów, padły one jak domek z kart. Ich nadzorca, Gortash, nie był inny. Zamieniłem Astariona na Karlacha tylko po to, by dać jej satysfakcję z zabicia drania, i nawet nie mając pojęcia, jak grać nią jako barbarzyńcą, ego Gortasha zostało wkrótce pokryte papierem na ścianach jego biura. Całkowite odparowanie wyniosłego małego skurwiela było być może najbardziej satysfakcjonującym antyklimaksem, w jaki kiedykolwiek grałem.

Byłem równie zadowolony z zakończenia, które otrzymałem. Ukończyłem wszystkie wątki towarzyszy i uniknąłem ponurego losu Illithida, na co liczyłem. Wszyscy otrzymali w miarę szczęśliwe zakończenie, co szczerze mnie zaskoczyło. Wreszcie zanurzony w wodach CRPG, od razu pomyślałem o rozpoczęciu nowej rozgrywki, aby poeksperymentować z innymi klasami i członkami drużyny. W końcu słyszałem wiele pochwał dla Bardów i Mnichów. Potem pomyślałem o wszystkich innych grach, w które mógłbym zagrać w ciągu kolejnych 100 godzin i równie natychmiast porzuciłem ten pomysł.

Nawet gdybym nie miał miliarda innych gier na głowie, nie sądzę, bym miał energię, by zrobić to wszystko jeszcze raz. Rzadko powtarzam gry i to cud, że w ogóle przeszedłem tę grę, więc kończę, póki jestem do przodu. Jakaś część mnie chce zagrać więcej w Baldur’s Gate 3, ale nawet z miesiącami doświadczenia, dzień nóg to wciąż dzień nóg.