Impreza crossover DC na koniec roku ma chłodny, ale wystarczająco zabawny debiut w Justice League: Endless Winter # 1. Sebastian Stagg, świeżo po zakończeniu kariery terroryzującej Terrifics, kopał za kołem podbiegunowym. Co więcej, zbierał pozostałości zniszczonej Fortecy Samotności Supermana, gromadząc kryptońskie kryształy dla własnych nikczemnych celów i korzyści finansowych. Ale kiedy jego wtrącanie się uwalnia Króla Mrozu, nowego zimnego złoczyńcę mającego powiązania ze starożytnym Najwyższym Ziemi, Stagg i Król Mrozu zanurzają planetę w tytułowym zimnym uderzeniu, zagrażając wielu drużynom w różnych tytułach.

Kredyty # 1 Justice League: Endless Winter

Napisane przez Andy Lanning & Ron Marz
Sztuka autorstwa Howarda Portera, Hi-Fi, Marco Santucci i Arif Prianto
Napis autorstwa Andworld Design i Troy Peteri z A Larger World Studios
Wydane przez DC
„Ocena Ramy: 6 na 10

Ale chociaż ten otwierający numer ma zabawny, ugruntowany urok pisarzy Andy’ego Lanninga i Rona Marz, zwieńczony kinową grafiką zespołów Howarda Portera i Hi-Fi wraz z Marco Santucci i Arifem Prianto, Justice League: Endless Winter # 1 kończy się czując się raczej niepoważnie; podwójnie w następstwie kończących się części Dark Nights: Death Metal. Choć zabawne, a czasami dość uderzające wizualnie, Justice League: Endless Winter # 1 może pozostawić czytelników trochę zimno.

Justice League: Endless Winter # 1

(Zdjęcie: DC)

Za kołem podbiegunowym szykują się ciemne rzeczy. Sebastian Stagg, teraz w pełni wspierany przez fortunę rodziny Staggów (ku rozczarowaniu swojej siostry antybohaterki), przeznaczył swoje znaczne zasoby, aby kopać w Kręgu. Wszystko to ma na celu kontrolowanie pozostałości Supermana Fortecy Samotności, zniszczonej aż do czasów Człowieka ze Stali. W międzyczasie w cieplejszych klimatach niektórzy ulubieni kultowi super złoczyńcy, tacy jak Rampage i Catman, odpoczywają. właśnie zdestabilizowali lokalny rząd za pieniądze. To oczywiście zwraca uwagę Ligi Sprawiedliwości, która rozprawia się z pół-sekretnym spotkaniem szóstki, a następnie zostaje zaalarmowana o wierceniu, gdy załoga Stagga zacznie pękać powierzchnię lodu, ściągając gniew Króla Mrozu, to wydarzenie „Big Bad”.

Przez chwilę zabawna energia z poprzednich prac Rona Marz i Andy’ego Lanninga przepływa przez JLA. We wstępnej części, pięknie wyrenderowanej przez Portera i Hi-Fi, Marz i Lanning odnajdują naprawdę zabawną dynamikę w swoim składzie, przywołując klimat zarówno kreskówki Justice League, jak i własnego JLA Portera, do którego nawiązano nawet wizualnie we wstępie Batmana. gdzie powracają jego kultowe „punkty ramion”. Ale ta wizualna zabawa jest niemal natychmiast podważana przez naprawdę drażniącą decyzję, aby ich „ tabliczki znamionowe ” na stronie były starszymi logo „ New 52 ”, co czyni je niezgodnymi z tonem i energią tytułu.

Czytaj więcej  Marvel zepsuł własne „szokujące zakończenie” Empireum # 4

I chociaż kinowa grafika Portera i Hi-Fi podtrzymuje lekką zabawę otwieracza, scenariusz Lanninga i Marz nigdy tak naprawdę nie wychodzi poza dobrze. Po kilku zameldowaniach z większą obsadą crossovera, a mianowicie Black Lightning Jefferson Pierce i jego rodziną, Liga zostaje wezwana do zmierzenia się z Królem Mrozu, wyrwanym z jego lodowego więzienia na kole podbiegunowym przez połączenie pracy Stagga i Kryształy kryptońskie. Tutaj ujawniono, że inni starożytni bohaterowie, tacy jak Czarny Adam, Książę Wikingów i Hippolyta, kiedyś zapieczętowali Króla Mrozu, trzymając go z dala od historii Pierwszego Ziemi. Ale nawet z tym zgrabnym kawałkiem historii, wszystko to nigdy nie sumuje się zbyt wiele, stanowiąc po prostu mniejszą skalę, prawie osobliwe kontr-programowanie kończących Multiverse stawki Dark Nights: Death Metal.

Obraz 1 z 3

Justice League: Endless Winter # 1

(Zdjęcie: DC)

Justice League: Endless Winter # 1 zapowiedź

Obraz 2 z 3

Justice League: Endless Winter # 1

(Zdjęcie: DC) Zdjęcie 3 z 3

Justice League: Endless Winter # 1

(Zdjęcie: DC)

Nie oznacza to, że Justice League Endless Winter # 1 nie wygląda niesamowicie. Wręcz przeciwnie, w rzeczywistości. Zarówno Porter, jak i Hi-Fi bardzo dobrze pasują do kinetyki i ekspresjonizmu Ligi Sprawiedliwości. Chociaż niektóre układy stron są trochę nudne, ołówki Portera i kolory Hi-Fi naprawdę śpiewają ze strony. Artyści retrospekcyjni Marco Santucci i Arif Prianto również dodają zgrabnej, podwójnej energii do ostatniej połowy numeru, przenosząc czytelników do pierwszej wojny z Królem Mrozu za pomocą szkicowych, szorstko ciosanych ołówków i ombre kolorów. Te strony kontrastują z gładszą, bardziej efektowną akcją w teraźniejszości i nadają wydarzeniu nieco nieoczekiwanej skali dzięki ujawnieniu.

Ale wciąż odchodzę od Justice League: Endless Winter # 1, żałując, że nie podobało mi się to bardziej. Chociaż biorąc pod uwagę szeroki, bardziej klasycznie inspirowany styl i wygląd nowego crossovera DC, nie mogę się powstrzymać od poczucia, że ​​Marz, Lanning i firma po prostu odliczają czas, zanim Dark Nights: Death Metal ujawni „ następny rozdział ” DC. Niezupełnie to uczucie, którego pragniesz, czytając wielki zimowy przebój w okresie Bożego Narodzenia. Nawet z ugruntowanym urokiem i solidną grafiką, Justice League: Endless Winter # 1 jest chłodnym, skoncentrowanym ujęciem średniej, aby rozpocząć ten zimowy crossover.

Przeczytaj Newsarama wywiad z pisarzem Ronem Marzem i Andym Lanningiem na temat wydarzenia DC Endless Winter.